Kolorystyka
Miałem 30 lat, kiedy mój romans z kolorystyką rozgorzał na nowo. Czekałem na wylot do domu. Do godziny czternastej pozostało jeszcze klika godzin. Udałem się więc księgarni, znajdującej się na lotnisku. Poszukiwałem jakiegoś ciekawego magazynu i nagle mój wzrok zatrzymał się na intrygującej książeczce. Była niewielka a na jej okładce widniał obrazek lasu, w którym Bambi przyglądał się jakiemuś zajączkowi. Kiedyś ojciec podarował mi puzzle dla dzieci z podobnym obrazkiem. Uwielbiałem bajki dla dzieci, szczególnie te Disneya. Prawie się wzruszyłem, patrząc na tę książeczkę. Stałem tak chwilę i zastanawiałem się. W końcu pomyślałem „a co tam”, chwyciłem książeczkę i ruszyłem w stronę kasy. Przed zapłaceniem spokojnym głosem zapytałem sprzedawczynię, czy kredki też dostanę. „Syn bardzo lubi kolorować, a czeka nas długi lot” – dodałem, jakbym chciał się wytłumaczyć, że to nie dla mnie. W ten sposób właśnie stałem się trzydziestoletnim posiadaczem kolorowanki dla dzieci. W samolocie najpierw dokładnie przejrzałem wszystkie obrazki, a następnie wziąłem się za malowanie. Nie przypominam sobie, aby którykolwiek lot samolotem sprawił mi tyle przyjemności, co ten.
Tags: dzieci, edukacja, gry, zabawa
This entry was posted on niedziela, Lipiec 4th, 2010 at 14:26 and is filed under dzieci, edukacja, gry. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.
